Współpraca pomaga wyjść firmom z kryzysu

logobintiPosiadanie strony internetowej przez firmę jest w większości branż niemal obowiązkiem. Służy ona jak wiemy przekazywaniu oferty usługowej i produktowej szerokiemu gronu potencjalnych klientów. Ale kiedy nadchodzi bessa lub kryzys, a strona nie przynosi zysków, też trzeba z czegoś żyć.

Pan Jurek ma stronę internetową, która prezentuje ofertę jego firmy i rola strony na tym właśnie się kończy. Kiedy klienci chętnie odwiedzają serwis Pana Jurka i korzystają z jego usług, Pan Jurek zarabia i cieszy się rosnącym stanem konta bankowego i ze statystyk odwiedzalności strony. Część zysków udaje mu się odłożyć z myślą o przyszłych inwestycjach, wakacjach i kilku innych celach widniejących na horyzoncie.

Jednak zawsze przez trzy miesiące w roku Pan Jurek ma pewien problem. Właśnie wtedy następuje bessa i klienci jak ręką odjął nie chcą korzystać z jego usług. Ba! Cała branża wtedy cierpi na ogromny spadek zysków. Być może jest to spowodowane tym, że akurat wtedy klienci mają głowy zaprzątnięte zupełnie innymi sprawami. Nie to jest jednak najważniejsze. Najbardziej istotny jest fakt, że oszczędności Pana Jurka topią się w mgnieniu oka podczas tych trzech nieszczęsnych miesięcy, a on nie wie co ma z tym zrobić. Przecież cała branża jest w dołku więc to nie jego wina. Plany o wakacjach, inwestycjach, rozwoju osobistym odchodzą na drugi plan.

Pan Tomek jest konkurentem Pana Jurka. Działają nawet całkiem niedaleko siebie. Co roku na swoich stronach internetowych prześcigają się z cenami. Rok temu niższe ceny miał Pan Tomek, z kolei w tym roku- Pan Jurek. Nie zmienia to jednak faktu, że obaj przez trzy miesiące w roku mają poważne problemy z zarobkami w swojej branży.

Jest jednak między nimi pewna różnica. Pan Tomek miesiąc temu dowiedział się o tym, że strona internetowa nie musi ograniczać się wyłącznie do przedstawiania oferty jego firmy. Na pewnym forum dyskusyjnym przeczytał, że na swojej stronie firmowej może również promować usługi innych firm i zarabiać z tego prowizję.

Zaczął więc Pan Tomek szukać takiej branży, która oferuje mu wysoką prowizję, a jednocześnie nie będzie jej dotyczył w ogóle problem z bessą. Po kilku minutach rozmyślań wyciągnął on pewien wniosek – “Jeżeli jedną z najlepiej rozwijających się branż, która prawie wcale nie cierpi na spadek sprzedaży jest branża informatyczna, to dlaczego miałbym nie promować właśnie tych usług na swojej stronie www?”

Tanecznym krokiem Pan Tomek poszedł zrobić sobie herbatę, by za chwilę znów wrócić do komputera i znaleźć firmę informatyczną, która oferuje program partnerski.
Nim herbata wystygła, entuzjazm Pana Tomka zniknął gdy uświadomił on sobie pewien paradoks – “Mimo iż informatycy tworzą internet, to w całym gąszczu programów partnerskich, nie mogę znaleźć żadnego promującego usługi informatyczne. Są programy partnerskie z bielizną, ale w mojej branży sprzedaż bielizny na stronie firmowej nie będzie wyglądać poważnie.”

Nagle olśnienie i znów uśmiech pojawił się na twarzy spragnionego nowych zysków Pana Tomka. Znalazł on program partnerski firmy, która tworzy usługi internetowe. O dziwo jedyny program partnerski w tej branży. Wszedł więc jak najszybciej na stronę www.binti.pl/partner.html i uważnie przeczytał ofertę dla partnerów.

Przeliczył dokładnie ile będzie zarabiał jeśli z jego polecenia 4 osoby miesięcznie skorzystają z usług firmy partnerskiej. Cztery osoby to nie dużo skoro odwiedzało jego stronę około 100 osób dziennie. Zatem 4 osoby * 150 zł prowizji za usługę wykonania typowej strony internetowej = 600 zł miesięcznie nie robiąc zupełnie nic.

Po rozmowie z Kamilem Rybczyńskim, właścicielem firmy binti, Pan Tomek dowiedział się również, że zarobi taką samą 10%-ową prowizję jeśli polecony przez niego klient skorzysta z kilku usług w różnych odstępach czasu. Np. z jednej dziś, a z drugiej za rok.

Dziś jest pół roku od chwili kiedy Pan Tomek dołączył do programu partnerskiego Binti.pl. Mimo, iż czuje skutki spadku sprzedaży w swojej branży to polecanie usług dla jego partnera biznesowego generuje mu na czysto około 1000 złotych miesięcznie, co pokrywa dużą część najważniejszych wydatków.

Pan Tomek zrobił również pewien ciekawy krok aby w spokoju przetrwać gorsze miesiące. Odkładał on wszystkie zarobione pieniądze z programu partnerskiego kiedy sprzedaż w jego branży była wysoka, aby w trzymiesięcznym czasie spadku całkowicie załatać swoje braki w budżecie z pieniędzy, na które włożył zaledwie 10 minut swojego czasu miesięcznie. 10 minut potrzeba było Panu Tomkowi aby wystawić fakturę swojemu zaufanemu partnerowi – firmie Binti.

Poleć innym:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Wykop
  • email
  • Print

Może zainteresują Cię również poniższe wpisy?

Skomentuj